czolowka

Guguły – co prawda tylko u jednej z uczestniczek DKK w rodzinnym domu rzeczywiście tym słowem określano niedojrzałe, zielone owoce, ale ich cierpki smak ze swojego dzieciństwa pamiętali wszyscy. Podobnie bliskie okazały się historie, wydarzenia, emocje i klimat utrwalone w książce o tym właśnie tytule: „Guguły".

Krótka forma – niewielka powieść, w której proza życia, szarość, problemy i nieszczęścia przeplatają się z rodzinnym ciepłem, kolorami wyobraźni i intensywnym doświadczaniem życia, przeniosła nas na chwilę w lata 80 ubiegłego wieku; do wsi Hektary, która równie dobrze mogłaby być każdą inną wsią, gdzie dorastaliśmy lub jeździliśmy do babci na wakacje; do świata, który tak dobrze pamiętamy, a który w dużej mierze już przeminął i odszedł bezpowrotnie.

Autorka bardzo sugestywnie odmalowuje ten świat w scenach-opowieściach, pozwalając niemal poczuć zapachy, usłyszeć dźwięki i odczuć emocje – tak jakbyśmy przeglądali album ze zdjęciami i pozwolili pamięci wrócić do związanych z każdą sfotografowaną chwilą doświadczeń. W dodatku pozornie prosty i niewyszukany język tej prozy ma w sobie zdecydowanie coś poetyckiego. Wioletta Grzegorzewska to przede wszystkim poetka, o czym przekonaliśmy się czytając jej wiersze – doskonale korespondujące z treścią omawianej książki.

Lektura okazała się niewątpliwie inspirująca. Nie tylko wywołała ciekawą dyskusję o dojrzałości, emigracji, pamięci, ojczystym języku, ale także pozwoliła nam odkryć talenty członków DKK. Wysłuchaliśmy fragmentu prozy pióra naszego kolegi, pana Arkadiusza – jego własnych „Guguł" oraz wierszy satyrycznych napisanych przez niezwykle aktywną naszą klubową koleżankę – panią Marię.

Grudniowe spotkanie, jako przedświąteczne i ostatnie w tym roku, upłynęło w prawdziwie odświętnej, ciepłej i przyjaznej atmosferze, każdy otrzymał nie tylko serdeczne życzenia, ale też i prezent-wróżbę w postaci wylosowanego tytułu książki do przeczytania. Oczywiście książki dostępnej w naszej bibliotece.