delphine

Delphine de Vigan (ur. 1 marca 1966 w Boulogne-Billancourt) – francuska pisarka. Jej pierwsza powieść, Jours sans faim (Dni bez głodu), została wydana w 2001 pod pseudonimem Lou Delvig. Jest to dzieło autobiograficzne opowiadające o walce z anoreksją, z którą zmagała się w wieku 19 lat. Powieść No et moi (No i ja), wydana w 2007, opowiada o wybitnie uzdolnionej nastolatce, która niesie pomoc młodej bezdomnej osobie. Książka otrzymała nagrodę Rotary i Prix des Libraires (Nagroda księgarzy). Została przetłumaczona na ponad dwadzieścia języków, i przygotowywana jest jej filmowa adaptacja.

Najnowszy film Romana Polańskiego jest adaptacją opublikowanej w 2015 r. bestsellerowej powieści „Prawdziwa historia" („D'après une histoire vraie"), autorstwa Delphine de Vigan. Autorka sięga w niej po wątki autobiograficzne.

Duże miasta przyciągają i kuszą większymi możliwościami osiągnięcia kariery, ułożenia sobie ciekawego życia. Ale jest też druga strona tego wizerunku - anonimowość, irytacja i wieczny pośpiech jego mieszkańców. Jednostka w tym tłumie jest mało widoczna. Dopóki jest młodość i zdrowie, a przede wszystkim praca to możemy czuć się bezpiecznie. Ale, gdy wypadniemy z orbity normalności, czyha na nas wiele przykrych konsekwencji: zapomnienie i osamotnienie.

Takiego stanu doświadczyła Mathilde, samotna matka trójki synów, której kariera zawodowa ulega nagłemu zwrotowi. Z nieznanych jej przyczyn zostaje odsunięta od swoich służbowych obowiązków. Czuje osamotnienie i lęk.
Podobnie czuje się Thibault , lekarz pogotowia, który codziennie odwiedza pacjentów w ich domach. Ale i on czuje, że w jego życiu nie ma zbyt wiele szczęścia i miłości. Kobieta, którą kocha, traktuje ten związek instrumentalnie, a wcześniejszy wypadek pozbawił go szansy bycia chirurgiem. Pozostają więc rutynowe wyjazdy na wezwania, najczęściej do ludzi starszych samotnych i nieszczęśliwych.

Tych dwoje, Mathilde i Thibault, mieli niewielką szansę spotkać się i gdyby to była inna opowieść, taka z happy endem, z pewnością tak by się stało. Ale Delphine de Vigan niczego nie ułatwiła i nie dała takiej szansy swoim bohaterom. W każdym razie nie w tym konkretnym majowym dniu, który miał być dla nich wyjątkowy. Taki bieg wydarzeń w życiu dwójki ludzi, wybranych spośród paryskiego tłumu, jest jednak bliższy prawdzie o życiu, która mówi, że „każdy z nas jest samotną wyspą". Powieść nie należy do tych rozweselających, ale warto ją przeczytać z uwagi na jasność spojrzenia autorki na tytułowe „ukryte godziny" z życia bohaterów, godziny, które zapewne minęłyby niezauważone.