Zielony maj w DKK Książniczki
Na majowym spotkaniu DKK Książniczki było… zielono. Ale nie dlatego, że maj – tylko dlatego, że czytałyśmy i omawiałyśmy „Straszliwą zieleń” Benjamina Labatuta.
To książka, o której trudno jednoznacznie powiedzieć, czym właściwie jest: esejem, beletryzowaną biografią naukowców, powieścią opartą częściowo na faktach, rozprawą filozoficzną czy może książką popularnonaukową o historii nauki. Niezależnie jednak od tego, jak zaklasyfikujemy tę prozę, z pewnością pobudziła ona naszą wyobraźnię. Powstał więc zielony stół, pojawiły się słodkie i słone przekąski wyłącznie w tej barwie, a większość Klubowiczek również ubrała się na zielono.
Spotkanie rozpoczęłyśmy od zielonych ciasteczek z wróżbą. Jak się później okazało, ich treść w zadziwiający sposób pasowała do uczestniczek.
Kiedy przystąpiłyśmy do sedna, czyli rozmowy o książce, szybko wyszło na jaw, że jej odbiór był bardzo indywidualny. Nie brakowało głosów pełnych zachwytu – o uczeniu się na pamięć, zakupie własnego egzemplarza, euforii i niemal mistycznych przeżyciach podczas lektury czy fascynacji tematem i sposobem jego przedstawienia przez autora. Pojawił się jednak również drugi biegun. Niektóre koleżanki przyznały, że nie dokończyły, odłożyły książkę, zrezygnowały. Inne mówiły, że czytanie było wymagające i sprawiało im trudność.
Odkryłyśmy, że wiele zależało od nastawienia i sposobu podejścia do lektury. U części osób informacja, że autor miesza fakty z fikcją, wywołała potrzebę sprawdzania biografii bohaterów i weryfikowania opisywanych wydarzeń. Pojawiały się też głosy o dyskomforcie związanym z niezrozumieniem wyższej matematyki czy fizyki – dziedzin, w których bohaterowie Labatuta są absolutnie genialni. Tylko czy znajomość zaawansowanej matematyki lub fizyki kwantowej jest konieczna, by poczuć niepokój wywołany tezami autora?
„To matematyka – a nie bomby atomowe, komputery, wojna biologiczna czy apokalipsa klimatyczna – zmienia nasz świat do tego stopnia, że w ciągu co najwyżej kilku dekad przestaniemy nawet rozumieć, co to znaczy być człowiekiem”.
W recenzjach „Straszliwej zieleni” pojawiają się określenia, że jest to książka jednocześnie przerażająca i zachwycająca, literatura przenosząca czytelnika zarówno do innych światów, jak i ku możliwemu końcowi naszego świata. I właściwie zgodziłyśmy się z tymi opiniami. Naszą konkluzją było przekonanie, że geniusz często graniczy z szaleństwem, świat w pełni zrozumiały skończył się już dawno, a wielkie odkrycia naukowe wiążą się z ryzykiem, dramatycznymi wydarzeniami oraz wysoką ceną, jaką płacimy za postęp. Co więcej – nikt tak naprawdę nie wie, dokąd ten postęp zaprowadzi ludzkość.
Dla przełamania grozy zaserwowanej nam przez chilijskiego pisarza jedna z Klubowiczek przypomniała, że zbliża się Dzień Dziecka, i zaprezentowała własny, świeżo wydany zbiór wierszy. „Wiersze (nie tylko) dla dzieci” Grażyny Nowak zostały przyjęte z dużym entuzjazmem. Autorka zaprezentowała nam kilka utworów, a sam tomik okazał się świetnym pomysłem na prezent zarówno dla wnucząt, jak i dla wewnętrznych dzieci w nas, dorosłych. Było bardzo sympatycznie. Doceniłyśmy talent Grażynki, a wylosowana przez nią wróżba: „Twoja kreatywność zostanie zauważona” spełniła się właściwie natychmiast.
Kolejne udane i wartościowe spotkanie klubowe za nami. Już nie możemy doczekać się następnego!
Galeria zdjęć ze spotkania:
Odsłony: 109











