Między dystopią a rzeczywistością w DKK Książniczki
17 września w bibliotece odbyło się kolejne spotkanie Dyskusyjnego Klubu Książki Książniczki. Tym razem rozmawiałyśmy o powieści „Gliff” Ali Smith – książce, która wzbudziła sporo emocji i sprowokowała wiele pytań.
Jednym z pierwszych tematów naszej dyskusji było… to, co właściwie znaczy, że książka nam się podoba. Czy „podobała mi się” musi oznaczać, że lektura była przyjemna? A może książka może być trudna, bolesna, niepokojąca, a mimo to ważna i wartościowa? W przypadku „Gliff” pytanie to okazało się szczególnie istotne. Część uczestniczek musiała odłożyć książkę na jakiś czas, ponieważ emocjonalnie zbyt trudne było dla nich czytanie o krzywdach, które spotykają dziecięcych bohaterów.
„Gliff” to powieść dystopijna, dlatego nie mogło zabraknąć rozmowy o tym, czy przedstawiony w niej świat jest rzeczywiście tylko ponurą wizją przyszłości, czy może niektóre jego elementy już stają się naszą rzeczywistością. Rozmawiałyśmy o inwigilacji, wykluczaniu „innych” i o tym, jak łatwo pewne niepokojące zjawiska mogą stać się akceptowaną normą. Przykładowo, zdanie: „Akceptowaną normą było już teraz, że zdjęcia sprawiające wrażenie prawdziwych ujęć rzeczywiście wcale nie są tym, czym się wydają”. Czy w dobie AI można jeszcze bezwarunkowo ufać temu, co widzimy?
Dużo uwagi poświęciłyśmy także przekładowi i pracy tłumacza („Gliff” przełożyła Agnieszka Wilga). Zastanawiałyśmy się, jak wiele decyzji musi podjąć tłumacz, by zachować sens, atmosferę i zamysł autora. Szczególnie ciekawym przykładem było to, jak udało się w polskim przekładzie przez znaczną część książki nie zdradzać płci Briar – jednej z głównych postaci.
Pojawił się również temat kontekstów kulturowych i odniesień obecnych w powieści. Czy polski czytelnik zna piosenki i historie związane z imionami Briar i Rose? Ile traci odbiorca, który nie jest zanurzony w kulturze, do której odwołuje się autor? I co powinien zrobić tłumacz: zostawić oryginalne odniesienia, opatrzyć je przypisem, a może zastąpić je czymś bardziej zrozumiałym dla czytelnika w innym kraju? Jak zwykle w naszym klubie, nie zabrakło różnych punktów widzenia.
Mimo dystopijnego charakteru powieści niejednoznacznie odebrałyśmy jej zakończenie. Dla części uczestniczek było ono optymistyczne, inne nie dostrzegły w nim aż tyle nadziei. Być może właśnie ta niejednoznaczność sprawiła, że po zakończeniu lektury miałyśmy o czym rozmawiać.
Jak zawsze spotkanie upłynęło w miłej i swobodnej atmosferze. Tym bardziej że po raz kolejny miałyśmy okazję świętować urodziny jednej z klubowiczek. Nie zabrakło tortu, prezentów, życzeń i oczywiście wspólnego świętowania.
Kolejne spotkanie Książniczek już przed nami – a wraz z nim kolejna książka, kolejne pytania i kolejna okazja do rozmowy. Bo jak pokazała nam „Gliff”, czasem najciekawsze są właśnie te książki, które nie dają łatwych odpowiedzi.
Galeria zdjęć ze spotkania:
Odsłony: 108











