"Rok zająca" - lektura lutego w DKK

Utworzono: piątek, 26 luty 2021

 Lekturą lutego w klubie DKK dla Dorosłych był „Rok zająca” Aarto Paasilinny. Oto przemyślenia klubowiczki Pani Zuzanny Mróz na temat tej powieści:

            Literatura skandynawska, zarówno dawna, jak i współczesna, należy do moich ulubionych. Bez wielkiej przesady mogę stwierdzić, że kiedy nie wiem, co by tu poczytać, zwykle sięgam po „coś” z tamtego kręgu i jeszcze nie zdarzyło się, aby strzał był niecelny. Przezornie zaznaczam, że nie chodzi mi o kryminały, gdyż ich jakość akurat bywa różna... .

            Tym razem dostałam do czytania powieść fińskiego autora – Arto Paasilinny - „Rok zająca”, która ma być przedmiotem rozważań podczas najbliższego spotkania członkiń naszego DKK. Jest to dzieło dość już leciwe, bo powstało chyba w 1975 roku, ale dla polskiego czytelnika zupełnie nowe, ponieważ dopiero teraz przełożone na polski przez znakomitego tłumacza literatury fińskiej Sebastiana Musielaka.

             O czym właściwie jest ta powieść? Autorzy czytanych przeze mnie recenzji mówią, że o wolności, o miłości do życia i przyrody, o prawdziwie ekologicznym podejściu do świata. Dostrzegają też – bo doprawdy trudno nie  zauważyć – eksponowanie  przez pisarza absurdalności środowiska, w którym żyjemy. Prawda, wszystkie wymienione tu wątki są obecne w utworze sławnego Fina, tylko czy samo ich zauważenie wystarczy, aby dotrzeć do jej sedna? Sadzę, że każdy z nich należałoby oddzielnie rozpracować. Na razie jednak skupię się na kompozycji, ponieważ jej zamysł wyraźnie sugeruje sposób interpretacji  tego utrzymanego w lekkiej tonacji, ale jakże poważnego w swej istocie dzieła.

            Otóż powieść nawiązuje do tradycji barokowego romansu łotrzykowskiego, gatunku powstałego na gruncie literatury hiszpańskiej i z powodzeniem uprawianego między innymi przez wielkiego Cervantesa. Pewne jego cechy można odnaleźć w „Don Kichocie”. Co jednak może łączyć te z pozoru tak różne i odległe w czasie powieści? Myślę, że istnieje między nimi o wiele więcej podobieństw, niż na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać. Przede wszystkim bohater. W tradycyjnej powieści łotrzykowskiej jest nim człowiek nierespektujący konwenansów narzuconych przez społeczeństwo, z powodu czego znajduje się na jego marginesie. Taki był Don Kichot i takim staje się również Vatanen. Obaj świadomie odrzucili reguły rządzące  cywilizowanym światem: jeden w imię rycerskich ideałów, drugi dla wolności utożsamianej z naturą (kultura kontra natura symbolizowana przez tytułowego zająca). Bohater ów nie jest żadną indywidualnością, raczej przeciętnym członkiem społeczeństwa. Don Kichot to typowy szlachcic, zaś Vatanen – klasyczny reprezentant zamożnej klasy średniej stanowiącej jeden z filarów konsumpcjonizmu. W obu utworach występuje motyw wędrówki. Don Kichot wyrusza w świat, aby naprawiać krzywdy i być ambasadorem dobra, a Vatanen pragnie wyzwolenia od dotychczasowego uregulowanego i mocno ograniczającego stylu życia. Obaj panowie działają pod wpływem impulsu, którym dla Don Kichota są romanse rycerskie, a dla młodego Fina zając ze złamana łapką.

            Jednakże mimo tak wielu podobieństw, między obu mężczyznami widoczne są również zasadnicze różnice osobowościowe. Don Kichot ostatecznie ugina się pod ciężarem norm społecznych oraz zła, jakiego doznaje od ludzi, co doprowadza go w końcu do śmierci. Vatanen natomiast wydaje się być coraz bardziej przekonany o słuszności własnej decyzji i silniejszy. A jednocześnie jakiś taki groteskowy. Wprawdzie Don Kichot to także postać nieco karykaturalna, ale jednocześnie wzbudzająca współczucie, którego nie odczuwam wobec fińskiego bohatera. W jego gorączkowej ucieczce, gwałtowności działań i jakiejś dziwnej bezradności w tej całej bieganinie pozbawionej jakiegokolwiek planu, widzę chaos i skłonność do anarchii, a chciałabym dostrzec ideę zdolną stworzyć podstawę nowego, mądrzejszego i zdrowszego społeczeństwa. Przychodzi mi w tym momencie na myśl wielki Gombrowicz ze swoją nieśmiertelna metaforą formy. Wszakże oba omawiane tu dzieła nie traktują tak naprawdę o losach pojedynczych ludzi, lecz prezentują obraz społeczeństwa oraz jego wpływu na los jednostki. Obaj autorzy (a Gombrowicz trzeci) udowadniają, że wolność to wartość najważniejsza, ale każdy musi samodzielnie szukać sposobu na jej urzeczywistnienie w swoim życiu. Czy można ją zdobyć poprzez ciągłą ucieczkę? Raczej nie, gdyż człowiek ma inne cele niż zając, więc nie powinien postępować tak, jakby był wyłącznie wytworem natury. Jeśli zaś postanowi nie zważać na żadne przeszkody i bezkompromisowo urzeczywistniać swoje idee, zawsze pozostanie rycerzem walczącym z wiatrakami, które ostatecznie i tak go pokonają.

             Jaką wobec tego drogę należy obrać? Według mnie najbardziej realistyczna pozostaje Gombrowiczowska propozycja zalecająca świadomość formy.  Forma to rodzaj zniewolenia człowieka przez społeczeństwo, jednakże całkowite jej pokonanie nie jest możliwe, bo zwalczając jedną jej postać, natychmiast wpadamy w kolejną. Zatem pozostaje nam kształtowanie postawy dystansu do siebie i wymagań otoczenia względem jednostek, ćwiczenie się w poczuciu humoru i zadrwienie od czasu do czasu z różnych „form”. Dobrze byłoby też mieć własne, czyli przez nas samych wytyczone cele. Myślę, że w ten sposób dotarłam do przesłania Paasilinny.

             Pod koniec przyszła mi do głowy myśl także odnosząca się do charakterystyki społeczeństwa w powieści fińskiego autora i jego opresyjności względem jednostki. Mianowicie chodzi o sposób funkcjonowania ludzi  w krajach na wysokim stopniu rozwoju, gdzie niemalże wszystkie dziedziny życia są prawnie uregulowane i silnie działa tzw. kontrola społeczna. Podobno przeważnie ma to dobry wpływ na stosunki międzyludzkie, gdyż każdy po prostu wie, w jaki sposób należy postępować w konkretnej sytuacji, co mu wolno a czego nie. Jednak, czy takie ścisłe regulacje są zawsze dobre?  A gdzie w nich miejsce na podobno niezbędną człowiekowi do szczęścia swobodę działań? Moim zdaniem Paasilinna wyraźnie bierze ten problem pod lupę. Bo czyż po przekroczeniu granicy z ZSRR jego bohater nie odnajduje więcej wolności niż w swojej ojczyźnie, która po prostu zamyka go w więzieniu? I tu dopiero mamy prawdziwy absurd!

zajc32

 zajc11

 

 

 

 

Odsłony: 1209