Warsztaty Familijne - Laboratorium dźwięku
Uwagę wszystkich uczestników czerwcowych Warsztatów Familijnych przyciągają prawdziwe instrumenty muzyczne stojące na wyciągnięcie ręki. Budzi to lekkie zdziwienie – tego typu rzeczy kojarzą się raczej z muzyczną sceną, na którą na co dzień nie ma się wstępu. Gdy słyszą zachętę do gry, z pewnym oporem dotykają kongi i kajonów. Do puzonu suwakowego, trąbki czy klarnetu jeszcze nie ośmielają się podejść.
Aby rozruszać atmosferę, prowadząca rozdaje dzieciom i dorosłym bum-bum rurki. W miarę jak coraz więcej osób trzyma w ręku kolorowe pałeczki, w pomieszczeniu narasta tętnienie. Każdy chce sprawdzić, jaki dźwięk wydaje trzymany przedmiot. Można by to porównać do nawoływania deszczu tam-tamami, gdyby nie to, że na zewnątrz aura już jest deszczowa, a zajęcia nie odbywają się w sercu afrykańskiego kontynentu.
Pomysł ze wspólnym wystukiwaniem taktu okazuje się trafiony. Pierwsze onieśmielenie znika, a uczestnicy stopniowo się rozluźniają i wchodzą w interakcję z animatorką.
– Jak myślicie, co jest potrzebne, by powstał dźwięk?
– Stukanie? – pyta jeden z chłopców. To dobra odpowiedź, choć jej sedno tkwi gdzieś indziej – w ruchu, który za tym idzie.
– Co jeszcze jest niezbędne? – pada kolejne pytanie.
– Przestrzeń? – pojawia się następna próba. I to świetny trop, bo właśnie w przestrzeni znajduje się to, co sprawia, że dźwięki mogą się rozchodzić: powietrze.
Po chwili uczestnicy angażują się w doświadczenia. Wydobywają dźwięki ze szklanych rurek wypełnionych wodą, dzwonią kieliszkami do wina i tworzą telefony z kubków, by porównać ich działanie z możliwością wzmacniania dźwięku przez zwyczajną rurę.
Kolejnym zadaniem jest stworzenie fletni Pana. Dzieci wraz z opiekunami pracują nad własnymi projektami tego prostego instrumentu, słuchając przy tym opowieści o bożku tak zakochanym w nimfie, że po jej stracie wygrywał na trzcinach melodie pełne tęsknoty.
Po kilku minutach pracy z prostymi materiałami plastycznymi w pomieszczeniu pojawiają się dźwięki, które z powodzeniem można porównać do melodii bożka Pana.
Wraz z upływem czasu i oswajaniem się z przestrzenią uczestnicy nabierają odwagi. Instrumenty dęte stoją blisko i kuszą swoją obecnością.
– A gdyby tak spróbować zagrać? – zdają się myśleć.
Pierwszy do puzonu podchodzi chłopiec siedzący najbliżej. Bierze instrument do ręki, przykłada usta i dmucha… pojawia się cichy dźwięk. Próbuje mocniej – dźwięk staje się wyraźniejszy. Wszyscy patrzą z zaskoczeniem, po czym wybuchają śmiechem.
– Jakie mocne płuca! – komentują.
Czy w tej sytuacji dziwi, że inni również chcą sprawdzić siłę swojego oddechu? Próbują wszyscy – dzieci i dorośli, chłopcy i dziewczęta. Sala na chwilę zamienia się w filharmonię wypełnioną muzyką i radością słuchaczy.
W tym czasie, zupełnie niepostrzeżenie, zmienia się coś jeszcze. Deszcz, który towarzyszył nam od początku zajęć, cichnie, a zza chmur zaczyna przebijać się światło.
– Niesamowite są te zajęcia! Przyszedłem tylko towarzyszyć swojemu dziecku, a sam świetnie się bawiłem – mówi tata jednego z uczestników.
I o to właśnie chodzi w Warsztatach Familijnych: by wspólnie spędzony czas dawał radość i stawał się przygodą, którą długo się pamięta – taką, z której wychodzi się z uśmiechem na twarzy. A jeśli przy okazji dźwięki muzyki potrafią rozgonić chmury i przywołać słońce – tym lepiej.
Finansowanie: budżet Gminy Miejskiej Bolesławiec.
________________________________
Inicjatywa „SOWA - Strefa Odkrywania, Wyobraźni i Aktywności” finansowana jest w ramach dotacji Ministra Edukacji i Nauki, na podstawie umowy Nr 1/CNK-SOWA/2021 z dnia 2 marca 2021 r. w sprawie uruchomienia przez Centrum Nauki Kopernik 50 lokalnych Stref Odkrywania, Wyobraźni i Aktywności (SOWA) w latach 2021-2028.
Galeria zdjęć z wydarzenia












